27.10.09

męskie rozmowy.

chyba się kochamy. zaznajomiliśmy się ze swoimi tajemnicami, choć on jak zwykle nie mówi do mnie nic. chyba się kochamy. a jeśli nie, to przynajmniej wiem, że naprawdę nie.

Na imię ma Dominik. Nie wiem, jak to się zaczęło i kto podsunął taki pomysł - młodsza czy starsza. Zajęło nam to parę minut. W oparach tytoniu i unoszącym się zapachu alkoholu. Więc tak to się robi. W hałasie, szybko i bez pamięci. Bez żony i męża, bez matki i ojca. Po prostu, z potrzeby. Nie ma garniturów, kostiumów ze śladem szminki na kołnierzu, świec i malinowej herbaty w kubku. Jest wściekle, czerwone ściany i groteskowe karykatury wymalowane pijaną inspiracją Van Gogha. Wtedy on s t a j e s i ę. Nie ma żadnego piętna na czole ani na dłoniach. Usta tak samo się rozchylają i produkują mechanicznie pokrojone dźwięki. Siedzi w tym samym miejscu i tak samo szuka pomocy. Ale to nie to samo. Dla mnie jego rodzina nie pochodzi już z Indii, a babka nie jest Japonką. Imię nie jest prezentem. Twarz mu się wygładza, oczy powiększają i w tej chwili wierzę, że tak naprawdę było od początku. Boli mnie brzuch, choć jest starszy ode mnie o pięć lat. W nocy sen nie przychodzi, a w pokoju unosi się zapach katedralnych kadzideł. Pod powiekami mam białe twarze, równe zęby i jasne włosy, jak te antyczne kolumny w greckich i rzymskich miastach. Nie wiem, czy to już koniec, czy dopiero początek i teraz stanę się jego starszą siostrą. Kolumny są odpowiedzialnością. I jego twarz pasuje do całości obrazu.

Daeseob ma futro na kołnierzu od płaszcza i kiedy śpiewa Arirang rzeczywiście wiem, że nie mogę z nim dzielić jednej kanapy. Pod płaszczem ma fajną klatę i tęskni za Krakowem. Ale nie wiem, kiedy był mały i zaczął palić w gimnazjum.

Brak komentarzy:

.-