24.1.09

I put no hope in you. no more.

Mnie jest troje. Oni się czasem spotykają poza mną. Czasem we mnie. On wygrywa w karty ostatnio. Ma szczęście do mojego milczenia. Biernie kładę się na każdej wolnej kanapie. Splatamy sobie ręce i palce. Bardziej 4,5 niż rozsądne 3, wiesz przecież. Stąd nieskończona miłość do sióstr. Przerastam siebie w tym względzie. Przemierzanie półek koło kawy. Zamykam sobie siebie na kłódkę, wypuszczam psa na miasto. Jestem tylko tym, co we mnie najlepsze.

Nie będę doskonalić tego, co umiera.
Uwielbiam jej historię: co miesiąc wracając od niego po wspólnej nocy mija z płaczem te same huśtawki powtarzając sobie "nigdy więcej". Myślę, że ma na wpół martwe ramię. Albo to ja nie mogę wyleczyć kości ogonowej.

Brak komentarzy:

.-