Palomino zdjął ze mnie maskę i wdeptał w ziemię. Brawo brawo. Już nie mam siły podnieść się i wystawać w tym samym zepsutym powietrzu. Teraz przyjdzie czas na spazmy i wymiociny. Potem się uspokoję. I wejdę do tego samego budynku. Jak zawsze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz