5.1.09

2008

to był ciężki rok.

najpierw paniczny strach. płacz w nocy, w dzień ściśnięty żołądek. potem cisza. zdążyłyśmy się pożegnać. niektórym zabrakło czasu.

lekkie unoszenie się, wyszukiwanie smutku w śmietnikach. czarne niebo pociągnięte fioletem. rękawiczki, książki, islandia. gwiazdy!

powiedzmy, że matura. pamiętam, że zapalniczka była w portfelu, a mnie trzęsły się ręce.

najdłuższe wakacje w życiu.

londyn. lodówki! papierosy. gołębie.

sierpień jak u Grzegorza.

wrzesień zaczął się niespodziankami nad bałtykiem. noce ze schizofrenią, noce z wampirami, z maryjką, kocem i gwiazdami. schowane w budce telefonicznej... jakieś poruszenie w materii.

październik? odkrywanie nocnego spadania.

DOJRZEWAMY. na starcie. z uśmiechem.



2009 zaczyna się dionizjami. wciąż trwa i trwa.

porno - destrukcja.

alison-obsesja.


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

pamietam ten wieczór i tamta budke telefoniczna.cos pękło.mi przyniosło ukojenie-juz nie czulam sie w tym mojim krolestwie taka wyjątkowa ani taka samotna.i chociaz to nadal ja jestem królową to masz racje-dojrzewamy.nawet totalnie zblazowana jestes magiczna:)

vaka pisze...

blaz blaz blaz!!!
niech żyje
królowa!!!
przegnę się dla ciebie, co?

Anonimowy pisze...

jesteście pojebane
agatka

Anonimowy pisze...

moja Be.

olga

.-