
sufjan też musi być jakimś zwierzęciem, przysięgam. rybą świąteczną czy jaskółką. i tu tak naprawdę nie chodzi o wilki, tylko o śnieg. do mnie nie przychodzi co wieczór, nie rozmawiamy jak ludzie. dzisiaj zwątpiłam, czy na pewno do lasu. (teraz machaj głową: nie, nie, nie do lasu!) no dobrze, bo pojawiła się pantera i wszystko się rozleciało. bo jeszcze wcześniej było trochę światła, trochę jakby nie ( i kubek grzenego wina) i wiadomo było: wilki nie są złe i chcą mnie do lasu. ale pantera zjadła palce i krwawiłam i mama powiedziała: dobrze, wytrzemy, nie będzie śladu, a ojciec palił cygara. nie pamiętam dokładnie momentu, w którym przestałam na niego czekać. a przecież zawsze czekałam (ale teraz pomyśl: gnoić się, zgnoić się samemu, żeby się śmiać!). wyeliminowały element i był berlin. tak naprawdę dzisiaj mocno i głęboko PORNO (może to źle się kiedyś określiło? może za granicami mówi się na to inaczej?). czasem tak nagle, jak z psem! bo pies - z królem przy nodze - i niechęć przełamana. (wiara w niewiarę - może Doktor coś teraz powie?). a siostry to chyba jednak nie śpią razem. i co zrobimy? mamy puste ręce. mam palce? (Is there something more strange than CocoRosie?) na ręce mam dwie planety, niepasujące do żadnego układu, do żadnych gwiazd i ani jednego słońca. tutaj nie ma komet, mgławic, obłoków. mam maskę porno-pajaca, mam czelność mówić wprost do ikon bułgarskich, że nie martwcie się, coś będzie. vashti nie mówię nic, niech najpierw ona się wypowie. (wiara w niewiarę.) tak, było coś z wypchanymi zwierzętami, coś się tam narodziło (bażantowi urwałam głowę, kiedy byłam mała), a tygrys zawsze będzie silny, wielki i naiwny. ptaki. wierzy się w sroki, żurawie i nie chce się wierzyć we wrony, bo tunele między niebem a ziemią. mogą zostać szamankami tylko te, które zwariowały. więcej nie potrzeba. możemy iść do domu. goodnight another bad morning. (w nosie unosi się zapach nie-mnie. spokojnie, to tylko czekolada z batona.)
wiara w niewiarę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz