pociągi mamy Wrocław-Poznań. pociąganie robi się gorące. odkrywanie części skóry prowadzi na krawędź wyczerpania. wojny toczące się o chmury bez przeciwnika. nikt nie mógł tego zrozumieć, więc dziękuję jej, że dała mi możliwość wynalazku. "porno jako zjawisko kultury!!!"- nad papierosem i kawą, nad Zuzą, może raczej pod, bo ona pochyla się wtedy nade mną i mówi: szanujemy, ale w takie bagno to raczej nie wchodź. a ja łyżkami i widelcami wybijam drugi rok. na skraju własnej dupy, nad przepaścią i chcę tam spaść! tylko że śpię. po walce jesteśmy spokojni, oczami naszych staków osiadamy na mieliźnie, rozpłaszczamy się na kanapach Głośnej Samotności. siada do mnie plecami, bo przychodzi ostatnia i, o rety! ona ma na plecach stanik! zasrane Piątkowo, zajebane Sobieskiego, nic, tylko psie gówna i niedopałki. bachory wrzeszczą za ścianami, mam dosyć makro-kosmosu betonowców. pod wieczną opieką wież RTV tkam swój sen, tylko cel zamazuje się coraz bardziej. dzisiaj mnie kopnij, nawrzeszcz, może wreszcie znajdę Kylie Ireland i the best oral scene. a może to nie to, może to Agatka i sąsiad-artysta grający na trumnie na tyłach teatru nowego.
a może trzeba jak nasz mały naród wybrany:
latem, co gorące, zimą, co zimne. czyli rozkładać nogi na zielonych, kapiących słońcem trawnikach, posuwać się nawzajem w południowym skwarze, nie pozwalać wyschnąć wargom sromowym i opaść penisom. wszystko dla ochłody. w śniegu zaszywać dziury, zakładać rękawiczki na kutasy, obwiązywać pończochami moszny. dla rozgrzania.
bardziej rozkoszne od powideł Oskara jest jego wzrok, gdy wyciągam trupa z szafki. jego ciekawość większa niż cały Poznań. po paradzie równości (Maurus w odblaskowej kamizelce) okazuje się, że rzeczywiście, wylądowałam w tęczowej stolicy Polski. hurra. to miasto niedługo wyginie, pogrąży się w spermie. tutaj nie pyta się o orientację, od razu wiadomo, że każdy ma coś tęczowego pod ubraniem. nie mogę się tu leczyć pod chmurami Cytadeli. a Chochlikowi się udaje pozbierać resztki geja i stworzyć jeszcze coś mężczyzno-podobnego. Wiszę Ci statuetkę, mała. Aha, wieści z Londynu: On by chciał, ona też, ale nie ma przyszłości. Już nie usiądzie w jej kuchni na podłodze, już nie zrobi jej kurczaka. Dziadkowie nasi zachwyceni. To taki proste, księżniczko! 우리는한국어를배웁니다 to nie jest proste, babciu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz