2.11.08

jan piasecki.

napisane jest: A-N-T-Y-P-O-R-N-O. zabieram się tym pociągiem. podnieca nas to anty? sprawdzam siebie gdzieś w zapadłej toalecie kawiarenki. nie, nie podnieca. możemy się zachwycać.

wczorajszy dzień kończy się wymiotem szarlotki babci (miała apaszkę w marynarskie liny i buty guwernantki z początku xx). posklejana śliną breja, bo nie mogę pogodzić Poznania z Wrocławiem. bo ten wrocław. jesteśmy napaleni, choć przecież nie palimy sztampowo swoich płuc. nie mogę sobie przypomnieć słów. chcę zjeść wasze bliskie szyje, zabrać wilgotną, zaślinioną skórę i czerwone płaty mięs. choćby za granicę łańcucha, by sprawdzić, czy tylko ja się psuję po przekroczeniu Żmigrodu (w obie strony). Poznań robi mi dobrze, ale nie chcę dzisiaj wracać. Dobrze? Raczej. Może źle.

międzymurze osaczone. jan piasecki wysłuchuje żartów z przełyku, wdycha tytoniowy śmiech. nad ich wannami wyobrażam sobie twarze zniszczone robakiem czasu.

DBSK. ale zastanów się, czy chcesz udawać. zakrywam uszy poduszką, żeby nie wiedzieć.na przyszłość. kończymy na a.(sian gay) porno. soft. satisfy their nipple, hah.

napisane jest a.porno. wszyscy uwielbiamy kobietę. spróbuj piasku w uszach.

Brak komentarzy:

.-