Drzwi się otwierają i w mrok wypływa ostrość żarówek. Albo mrok wpływa w ostrość
Ja, pies, czuję łańcuch na mojej duszy jedynie wtedy, gdy przekraczam dwugodzinną granicę
żarówek. Jest ciemno i podążamy tylko za lekko ciemniejszymi niż czerń swoimi sylwetkami.
pociągiem. Szarpnięcie kół wbija obrożę w krtań. Usta mi się rozlewają, napełniają się
Mijamy pierwszy, drugi, szósty. Nie może być inaczej, jesteśmy ciemnością torów
dawnym smakiem języka przy podniebieniu. Krążę i nic się nie zmienia, wszystkie elementy
odgrodzeni od przytulnych okien i miękkich firanek. Pielgrzymka psów po omacku dąży do
układanki dalej tkwią powtykane w klomby. Na dworcu wracam do siebie, ale nie wiem, czy
światła szepcząc o niebieskich migawkach ambulansów. Za siódmym stajemy wpatrując się w
ja tutaj jestem tym samym ja, które zostało tam i może w tej chwili również stałoby na
jego blond włosy i ociężałą głowę, którą doktorka próbuje załatać ostatnimi odgłosami życia.
balkonie patrząc w cztery ściany budynku. Jak lew na tablicy nie znajduję różnicy między
Zastanawia mnie, gdzie jest współlokator jego krwi na palcach. Obserwuję pierwsze
sobą tam a tu, ale psi łańcuch ciągnie po zmroku i muszę wyprowadzić sama siebie na spacer
zainteresowanie sobą i jest to mój prywatny szok. „Kto to właściwie jest?” Nie wiem co
o suchym pysku, by znów mogły mnie ogarnąć mary i fontanny. Łańcuch szczęka jeszcze w
odpowiedzieć, za dużo suchoty więźnie mi w gardle. Teraz tylko przychodzi mi na myśl, że to
Głośnej Samotności, gdy papieros pozostawiony niewidzialnej popielniczce tańczy na suficie.
właściwie Wampir. Ale ja to wiem. I się gubię, i nawet w łóżku jestem wciąż na tych torach,
To czasem wraca w mgnieniu oka rozwiewając się, bo przecież Koreanka uczy grać w karty i
rozciągnięta, z pochylającą się doktorką nad moimi bruzdowatymi oczami, i to ciągle jestem
jesteśmy tutaj po to, żeby hałas zagłuszył psią duszę. Dzisiaj biję psa gumowym kablem,
przyczyną pielgrzymki psów z ciemności do światła i to moje trzewia rozrywa ból oczu
żebym czując siniaki jutro mogła wybiec na sobieskie pola i mimo łańcucha nie czuć nic.
patrzących na moją agonię i zastanawiam się, dlaczego na torach przychodzi mi zdychać w
Kompletnie nic. Łańcuch przecież i tak jest.
zimnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz