ma na imię Oskar i zupy z robakami.
szybkość słów wypowiadanych przez jego wargi determinuje wysoki ton głosu. nie śmieję się już. uśmiecham, kiedy mówi o żurawiach. moja ignorancja każe mu przejść pół miasta. i wrócić, bo pomyliły mi się miejsca. organizuje wymianę produktów i wyrażeń na linii Radom-Łódź-Dzierżoniów. W zeszły czwartek zostanie dorzucony Olej Wielkopolski z Szamotuł, od Zosi.
raczej z litości, niż poświęcenia.
on pogodził mnie z Kafką. zapraszam go do teatru.
mam ochotę zranić go swoimi słowami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz