10.8.08
obiecana.
kokos i cynamon. jej smak - czarna zagadka. kiedy znika w moich ustach jej biała powłoka paruje ciepłem czegoś, co jeszcze przed chwilą było zamknięte metalową pokrywką. może i naiwność, ale zaczęłam dostrzegać w niej nadludzką wyjątkowość. dlaczego zanurza się w niej usta, chociaż ma gorzki smak? mocno. mocno wspieram się naciągając rękaw gdzieś pod jakimiś oknami. co jest fantastyczne, to ta bierność i nieświadomość, po prostu BYĆ. wszystko tu, pod włosami, pod czaszką. niech będzie czarna. ja będę tym kotem na "b" albo na "m".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz