na zegarku 132.
pękł żeby wylała się prawda.
jest tak jak w czasach deszczu i złotego światła tylko że jeszcze gorzej.
przepalona pępowina oddziela mnie tak bardzo że nie chcę. chociaż muszę jeszcze raz pójść. w jedną stronę.
zwierzam się sobie ze swoich naiwnych odkryć tak jakby tej nocy otworzył mi oczy a nie wyrządził krzywdę.
wieczorne łowy kończą się tym że seks trzy razy w tygodniu i że to odpowiednia ilość.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ .
męczy mnie mówienie. przetrwarzanie po raz setny tych samych słów. męczy mnie słuchanie, bezrozumne próby do uzmysłowienia sobie swojej świeżości i "odkrywczości".
chciałabym być, być w tej wspólnej godzinie.
we wspólnej ciszy Rilkego.
rozumiem. to pierwszy krok do zrobienia kolejnej stopklatki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz