30.8.08
między słowami są zawsze jakieś pewne zależności. konfiguracje przestawionych ukartowanych działań matematycznych. wszystko zaczyna się w wodzie, by pokonać 2:08 i zmierzyć się z 1-3-5 albo 3-5-7 (dzisiaj mi się przypomniało, że to są trójki, osobne, a nie wszystko na jednym). w każdym razie 7 pozostaje dla mnie nieprzekraczalna, nie śmiąc marzyć o 9. dla mnie to dwa płuca, ale dla 12000 to zaledwie część mlaśnięcia językiem w przekrzywionej szczęce (dziewczęta na forum rozpisują się o jego ciele, wychwalając wszystko od szyi w dół. jego ruchy bioder wywołują goracą falę w podbrzuszu, ale właśnie w krzywej szczęce kryje się jego samsonowa siła). zapominamy również o minutach. łapię się często za ręce o 21.37 i nóż wyślizguje mi się niekiedy na palce. o 21.09 otulam się fioletem i bez względu na pozycję na mapie okolicy, zachowuję dystans do teraźniejszości. jeśli szukam cyfrą spełnienia, jest to 8 albo 7, nie pamiętam, ale przecież chodzi o zmiętą pościel i jego obrazy Magi. często przypomina mi się wampiryzm, staje przed rozszerzonymi oczami 51, choć podkreśleń ołówka było znacznie więcej. 8 minut zajmuje wypalenie papierosa. w schemacie nawet milisekundy orgazmu zostały policzone. nikt ich jednak nigdy nie zmierzył.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
ciekawe czy niepełnosprawne ciało potrafi tak zachwycić, choćby pokryło się cennym kruszcem 10 razy
lubią piękno
lubią sprawność
Prześlij komentarz