odtaja powoli równik mojego serca. powoli wpatrując się w zdjęcie. pokryte złotym pyłem. jak złotem pokryte białe Twoje wieczne łóżko. tylko że to nie jest zdjęcie Twojej martwej twarzy. te Twoje oczy zamknięte rybio. nie, ryby po śmierci nie zamykają oczu. Ty masz je właśnie zamknięte ale tak jak noworodek przy piersi swej matki leżący. Ty nie leżysz przy matce. tylko w ziemi, czarnej i brązowej, rozmokłej. wiesz Mała, ciągle widzę Twoją twarz pokrytą pudrem. I chociaż nie chcę, bo chcę Cię widzieć żywą, ciągle widzę śmierć. Żeby usłyszeć Twój głos, szukać muszę w pamięci głębiej. I słyszę: "Ciocia, Jola nie chce mi pomagać sprzątać!". Nie lubię wchodzić do jej pokoju. Jest tam zimno. A na kolorym dywaniku siedziałaś ostatni raz, kiedy graliśmy, pamiętasz? Znalazłam kartkę urodzinową, którą mi wybrałaś.
tylko że to nie jest Twoje zdjęcie. Choć pokryte złotym pyłem. Tak dzisiaj było odtajająco. Dzwoniły dzwony, drzewa rozrzucane przez wiatr i to słońce przebijające się pod powłokę oczu. tylko że na tym zdjęciu nie ma Ciebie, Mała. rysy twarzy nie są tak obłe, nos nie ma tego profilu, zęby nie są tak dziecięce. I są włosy, a nie białe chmurki. Czarne kruki.
dzisiaj będąc siostrą swoją Rozalindy krzyczała: "ty nigdy nie dowiesz się co to miłość! będziesz żyć w [ciemnym] pożądaniu!" umknęło mi to jakoś. a potem żyła z garbusem chcąc się ulotnić. w zapadającej ciemności na scenie żyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz