Naga Anna 40/23 patrzy w przestrzeń obok prawie-nagiej mnie 18/(normalnie 60, dzisiaj 34).
- Rubens - trzęsą nagie jej piersi.
- Może - wypacam ja. Wypocić wszystko czerwone i czarne chcę ja. Pot skleja mi włosy. Usta saharą.
Jacob ma jednak naprawdę małego ptaszka.
Suszę włosy przed lustrem i z powierzchni drugiej strony patrzy na mnie James Dean.
- seks w oczach. - mówi on uśmiechając się po męsku. po męsku moje włosy też się suszą.
- gej. - mówię mu i on zamiera. uśmiech męski zostaje przyklejony do tafli i kiedy odchodzę słyszę drgania warg nieoderwalnych jeszcze.
dopiero dzisiaj P. mówi jak powinno pić się absynt.
Siedzę na ławce wiśniowo paląc płuca nieznacznie. Banał jakiś - 12zł, postępujące trucizny organizmu, żeby przy polizaniu filtra poczuć wiśnie na wargach. Siedzę tak jakoś zakryto, ale to wina ławki nieruchomej w swych zielonych sztachetkach.
James siada obok mnie paląc męsko. I tak palimy męsko-wiśniowo, już nie przeciw przecież, ale właśnie myśląc, bo przeciw zawsze jest w pośpiechu, w rozmowie, na pokaz.
- film. - mówi on.
- fotografia. cisza. cisza. cisza. pierdol się, żadnej fotografii!
- widzisz?
- widzę. wszystko widzę. widzę obrazy, same obrazy, światło, barwę, zapachy, ale nie jak. jak nie da się. przepadnie, bo nie jak. nie tak.
cisza.
wskazuję mu.
- cień tańczy na firance.
- głowa matki odcięta kręci się.
Tutaj. Rząd czerwonych siedzisk.
-przywiązana. czekaniem.
on wybucha śmiechem na niedorzeczność nieuzgodnienia. niedorzeczność tą widzę i ja i zasłaniać wiśniami nie muszę się już.
do uszu przenika ef dynamitem. Bomba atomowa bombonierki. James goląc brodę w łazience mojej czarno-biało-czerwonej nakręca oczy moje na swoje oczy. Czysty seks w korytarzach.
- Amok?- pyta patrząc w lustro na mnie.
- dziecinada. moja. - odpowiadam zsuwając się do łóżka.
na balkonie. dziesięć metrów nad asfaltem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz