22.1.08

czerwone - czarne. i białe.

Białe.

Ona gwałci swoją służbę klęczkami. Mozolnie, do końca próbuje zmieścić się rozbitym lustrem w godzinie. Jej ręce tańczą na prześcieradle, a skoro ma światło za sobą, musi być dziewczynką ze szkła. Biel jej sypialni z garbusem przywołuje własną magię rąk. Kiedyś, z kimś, jakiś kolor, chyba żółty. Piosenka? Tak, była i melodia utkana wspólnie z mąk wypieczonych chlebem naszym powszednim.
Biel nie jest błękitem oddychającym krwią na rękach moich dziećmi zabitymi moimi. M o i m i rękoma. W posiadaniu jest jednak odcienia brei wspólnej. Amoku. Mojej dziecinady. Lub, jak kto woli, Amoku - 0 tolerancji.

Czerwone.

Naprawdę próbuję nie zauważać przestrzeni odkrytych. Czerwienią ust wtapiam się jak najduszniej w czerwień płaszczyzny stromej. Nie chcę się odwrcać by nade sobą skośnie nie zobaczyć może ujrzeć albo odtajnić skrawka białej koszuli (pamiętam rząd i miejsce) albo jeszcze dalej, za drzwiami, drżenia sztucznej niepewności zabójców. Tylko dosięgam jeszcze snu, którym mnie on kiedyś ukołysał w nierówności fałd czerwieni. Tylko brak tu zapachu, bo czerwień nie pachnie niczym i tak właśnie dlatego desperacko drapieżnie ulega czerni.

Czarne.

Ponad unosi się aż do sufitu, a nawet jeszcze dalej, jeśli tylko chce. Dolna granica zaciera się kolorami rozmywa kontury. Ciemność została oswojona głębokim haustem pieszczot weluru. Mojego weluru, w który zawsze będę sie nocnie wtulać, gdy zabraknie sił kolejny raz na wyczarowanie światła.



Ja to wszystko przełamuję zielenią swojej bluzki zostawionej poza, jak sztandar obecności moich przed-zabójczych na ławce rozciągających się. Harmonia perfekcji.
___
I wtedy wyłania się on. Obejmuje mnie swoją czernią.
Śmierdzisz.
Wiem, że śmierdzę. Jak starzy ludzie.
Nie, śmierdzisz papierosami.
Czasem jak chodzę siku i wracam do łóżka to ono pachnie starymi ludźmi. Starzy ludzie pachną specyficznie.
___
każdy milimetr sekundy tego betonowo wykwitłego gada jest czystą esencją magii. stopa, ręka, oczy, usta. dom bez zapachu.
czy ja władcą światła w palcach jestem zabijaniem dzieci swoich?




Brak komentarzy:

.-